Home / Muzyka / Powrót kaset, przy całej dostępności gry w internecie, to wciąż zjawisko dość niszowe, okazują się w małych nakładach.

Powrót kaset, przy całej dostępności gry w internecie, to wciąż zjawisko dość niszowe, okazują się w małych nakładach.

Powrót kaset, przy całej dostępności muzyki w internecie, to nadal zjawisko dość niszowe, przedstawiają się w niskich nakładach. Płyta mojego zespołu Wild Books została przekazana w oficynie Instant Classic w 66 egzemplarzach. – Z kasetami jest wcale podobna sprawa gdy z płytami winylowymi. Tylko różnica jest krótsza. Niektórzy zbierają, żeby po prostu mieć, napisać na półce. Ja i naprawdę kaset słucham. Na razie wynoszę ich około 150, z czego sama trzecia to wieści. Sam teraz przymierzam się te do zadania małej wytwórni wydającej kasety. Pierwsze wydawnictwo wtedy będzie niewątpliwie składanka.

Składanka – słowo klucz. Któż nie robił własnych mikstape’ów, kompilacji? „Są swoiste typy składanek. I przeważnie jest okazja, by jedną nagrać” – umieszcza we wzruszającej książce „Love is a Mixtape” amerykański dziennikarz muzyczny Rob Sheffield. Zaś wtedy składanki na kasetach są wciąż wzorem wszystkich składanek, tych znaczonych na płytach kompaktowych, tych tworzonych na portalach internetowych, Spotify’u, Deezerze, Tidalu.

Nauki i pomysłów, dlaczego kasety powracają (lub jeżeli człowiek chce, dlaczego nie chcą na zawsze odejść w zapomnienie), jest mnóstwo. Niektórzy twierdzą, iż to dopiero zwykła, chwilowa fanaberia, snobizm znudzonej młodzieży i przeżartych nostalgią starszaków. Natomiast to nieprawda. Kaseta to znacznie niż bezosobowy przedmiot czy muzyczna pocztówka z historie. To materiał magiczny, owszem, przenicowany duchem sentymentu i nostalgii, ale i romantyczna reakcja na obecny świat, który staje się jeszcze dużo prawdopodobny i cyfrowy. Dla wielu gra toż nie tylko zapis nutowy, dźwięk, ale również coś fizycznie namacalnego, jako wysoce wiarygodnego, daleko niż plik w komputerze. Rik Sanchez z minisieci wybitnych sklepów płytowych, czyli amerykańskiej Amoeby, powiedział kiedyś, że trzymanie płyty w ręku stanowi o wiele fajniejsze niż bycie pliku w iPodzie”. Święte słowa. I jeszcze w sporym stopniu dotyczą kaset – jeśli nie wierzycie, spróbujcie przewinąć kiedyś pliki MP3 długopisem.

Historia kasety sięga lat 30. ubiegłego wieku, kiedy zaczęto produkować drogie, niedostępne powszechnie magnetofony szpulowe. Masową kreatywnością i rynkiem zawładnęły w latach 60., a triumfy święciły w latach 70. i 80. Produkowano je następnie na wszystkim świecie – fani muzyki byliśmy godziny na rozmowach – czy odpowiedniejsze są technicznie jednak również pod względem wyglądu „tedetki” czy basfy, maxelle czy memoreksy. Kasety produkowano też w Polsce – w Gorzowie i Szczecinie.

Oprócz muzyki notowano na nich wszystko – nauki języków, bajki, pomysły i sztuki komputerowe, kazania. Widać nie ma dźwięku, który by powstał między 1970. a 90. rokiem, zaś w jakiejkolwiek formie nie dotarłem na kasetę.

Sukces kaset liczył na ich częstej dostępności, średniej cenie. I wtedy, że istniały częstego użytku. Nic nie było na nich ostateczne, zawsze można było nagrać na nie coś po raz kolejny, i wtedy kolejny, a wtedy znów raz jeszcze, aż do wytarcia się zmachanej taśmy (w skrajnych przypadkach wcześniejsze nagrania przebijały się na te najnowocześniejsze, w efekcie dając psychodeliczne kolaże dźwiękowe). Muzyki nic szybko nie stanowiło w okresie zatrzymać, zaczęła rozprzestrzeniać się jak wirus, wszyscy przegrywali z siebie wszystko na moc, momentem w ciemno.

Ale kasety były szalenie ważne nie ale dla odbiorców, a także indywidualnych twórców. Młode ogóły nie musiały już studiów nagraniowych, wystarczyło podpiąć się do instrumentów, zamknąć w garażu, wcisnąć przycisk nagrywania. I gotowe. Taką kasetę można było przesłać do wytwórni jako wizytówkę, licząc na kontrakt. Ważna było powielić i oferować podczas koncertów – w bezpośrednim opakowaniu lub zamieniając okładkę w średnie dzieło sztuki; kasety pakowano we całość, zdjęcia rentgenowskie, prezerwatywy, pudełka z metalu, drewna (każdego tworzywa, które jesteście sobie w stopniu wyobrazić). Pod koniec lat 80. zapanował atak na płyty kompaktowe, byłe dobre kasety przegrały z lśniącym srebrzystym dyskiem.

Także w Polsce kasety wracają do łask. Najprężniej działają wydawnictwa niezależne, w których programie są artyści awangardowi, alternatywni, poszukujący. Kasety to kropla w morzu dzisiejszych wydawnictw. A toż kropla przecież drąży muzykę.

Kaseta przetrwała do dziś. Oraz jako symbol, ikona popkultury. Nawet najbardziej rozwiniętym technologicznie, patrzącym wyłącznie w przyszłość trzydziesto-, czterdziestolatkom serce na chwilę mięknie, jak widzą kasetę. Natomiast taż obowiązuje nie tylko jako nośnik, ale też dzieło prace czy przedmiot praktyczno-dekoracyjny (z kaset robione są broszki, klamry do stanów, popielniczki). Daje oraz w kraju jako logo, czego dobrym przykładem jest drugi muzyczny periodyk, którego pierwszy numer trafił niedawno do sprzedaży, czyli „Gazeta Magnetofonowa”. Kwartalnik poświęcony jest absolutnie polskiej muzyce, wszelakiej, od popu po metal, wydawanej w dowolny możliwy sposób – od winyli, przez kasety, kompakty, po pliki cyfrowe.

Termin to brzmi słów, ale same wycofanie się do momentów, kiedy gra była ogromnie ważna dla pracowników. Kiedyś, gdy się kogoś poznawało, to drugim pytaniem po „jak uważasz na imię”, było „jakiej muzyki słuchasz”. Gust muzyczny był wyznacznikiem tego, kim jesteś, który dysponujesz. Kasety zatem nie tylko stare sentymentalne nagrania, to wyjątkowo mnóstwo nowej, świeżej doskonałej muzyki.

About admin